Makijaż w podróży?

Każda kobieta ma swoje przyzwyczajenia urodowo-pielęgnacyjne. Podróżowanie, szczególnie z ograniczonym bagażem, np. w góry czy pod namiot, stawia nas w obliczu wyzwania: z czego jestem w stanie zrezygnować?

Zmiana przyzwyczajeń

Zanim zamieniłam walizkę na sakwy i plecak, nie należałam do osób przesadnie martwiących się zawartością kosmetyczki i jej wagą. W ciągu kilku lat wyjazdów udało mi się zredukować jej zawartość do paru niezbędnych kosmetyków, jednak początki, uwierzcie, nie były łatwe – wszystko wydawało się niezbędne (maseczek i peelingu nie wyłączając). Brak wiary w możliwość zmiany nawyków, także kosmetycznych, jest ograniczeniem, chociaż daje pozorny komfort – w tym przypadku zabierania ze sobą rzeczy „niezbędnych”. Jaki był efekt? Ciężki bagaż i mnóstwo niepotrzebnych rzeczy. Metodą prób i błędów udało mi się wypracować żelazny zestaw. Od czego zacząć?

  • Zastanów się, czy faktycznie używasz wszystkich spakowanych kosmetyków
    – a może zabierasz je po prostu „na zapas”?
  • Wybierz jeden kosmetyk, z którego nie jesteś w stanie zrezygnować. Gdybyś mogła zabrać tylko jeden jedyny kosmetyk makijażowy – co by to było?
  • Wybierz jeden kosmetyk, który będzie odpowiedni do panujących warunków
    (np. ochrona przed słońcem, mrozem, wiatrem)
  • Dodatkowo wybierz kosmetyk, który będzie miał też właściwości pielęgnacyjne odpowiednie dla Twojego typu cery
  • Przetestuj swój minimalistyczny zestaw w domu, a potem na wyjeździe

To Ty decydujesz, jak czujesz się najlepiej – z makijażem czy bez.

  • To, z czego rezygnujemy w podróży, zależy od wielu aspektów:
  • jak podróżujemy (autem, samolotem, rowerem, pieszo z plecakiem)?
  • na jak długo wyjeżdżamy (czy to wyjazd weekendowy, a może dluga wyprawa?)
  • jaki rodzaj aktywności nas czeka – intensywny wysiłek czy spacer po mieście?
  • w jakiej odsłonie czujemy się komfortowo – moim zdaniem najważniejsze.
    Zdjęcie lustra i akcesori

To, czy kobieta potrzebuje makijażu, jest więc wypadkową kilku czynników, a decydujące powinno być własne uczucie komfortu. Pomiędzy byciem saute a full make-upem jest złoty środek – makijażowy minimalizm. I to jest właśnie mój wybór! Dlaczego? Podstawowe kosmetyki, które pakuję, mają spełniać przede wszystkim funkcje pielęgnacyjne. Dodatkowo chcę delikatnie podkreślić urodę. Poniżej moja minilista na wyjazd kilkudniowy (namiot / rower / trekking).


Zawsze zabieram:

Krem BB
Zamiast podkładu, z którego na twarzy po kilku godzinach wędrówki nic nie zostaje, stosuję krem BB z wysokim filtrem Missha 42 PPA++. Nawilża skórę, pielęgnuje ją i co dla mnie najważniejsze latem – chroni przed działaniem promieni słonecznych (moja bardzo jasna cera jakoś nigdy nie potrafiła dogadać się ze słońcem). Codzienny podkład nie sprawdza się podczas inenyswnego wysiłku, natomiast lżejsza konsystencja kremu BB jest bardziej przyjazna dla skóry.

Pomadkę nawilżającą
Przy wysiłku, wietrze, wysokich temperaturach, usta wymagają odpowiedniego nawilżenia. Spierzchnięte, popękane wargi mogą stać się wręcz bolesnym problemem. Wybór kosmetyków w tym segmencie jest przeogromny, ale ja mam takie sprawdzone, którym jestem wierna: Oriflame, wazelinka do ust; Nivea, masełko do ust; Blistex classic. Trochę koloru dodadzą z kolei Nivea jeżynowa lub minibłyszczyk Delia, Shine me up – ten drugi niedużo kosztuje i świetnie się sprawdza latem.

Zdjęcie masełka do ust Nivea
Masełko do ust Nivea – jeden z moich sprawdzonych kosmetyków na wyjazdy

Tusz do rzęs
Preferuję wodoodporny. Moje sprawdzone tusze to Wonderlash Mascara All-in-one oraz Max Factor False Lash Effect. No dobrze – to nie jest kosmetyk, który pielęgnuje, ale… tutaj dochodzimy do punktu pod tytułem: „w jakiej odsłonie czuję się komfortowo”. Dla kogoś innego takim kosmetykiem może być puder sypki czy zestaw do makijażu brwi czy kredka (czasem zresztą dorzucam skrawek kredki wodoodpornej z Yves Rocher przydaje się też do przeciągnięcia brwi, chociaż ostatnio po prostu staram się przed wyjazdem zrobić hennę).

Zdjęcie tuszu Oriflame Wonder Lash Mascara
Tusz The One Wonder Lash Mascara – wersja wodoodporna do zadań specjalnych

Ile to waży?

Sprawdziłam, ile ważą moje kosmetyki i akcesoria do makijażu: Tusz  + błyszczyk / pomadka + krem BB + kawałek kredki + zalotka = 77 gramów. Nie tak źle, prawda?

Czego nie zabieram

Róż, bronzer – po wdrapaniu się na szczyt lub przejechaniu stu kilometrów na rowerze rumieniec pojawia się sam. Zabieranie tych kosmetyków często wiąże się ze spakowaniem dodatkowego pędzelka, a przecież chodzi o redukcję wagi.

Eyeliner – nie opanowałam jeszcze sztuki rysowania idealnej kreski w domu, a co dopiero pod namiotem.

Cienie do powiek – próbowałam, testowałam, ale nawet najlepsze cienie po całodniowym intensywnym wysiłku nie wyglądają dobrze, zbierają się w załamaniach i wyglądają mało estetycznie.

Korektor – moim zdaniem kosmetyk zbyt ciężki do stosowania przy intensywnym wysiłku.

Puder – Staram się raczej odświeżyć skórę (np. za pomocą chusteczki micelarnej), niż nakładać kolejne warstwy matujące. Ostatnio przekonałam się do pudru bez pigmentu (recenzja: Ecocera – puder prasowany), który zabieram okazjonalnie.
Ecocera, prasowany puder ryżowy


Uroda to nie tylko kosmetyki do makijażu

Po całym dniu ważne jest odpowiednie oczyszczenie skóry i nawilżenie jej, a dodatkowo odpowiednia regeneracja, innymi słowy – odpowiednia ilość snu. No i najważniejsze, moim zdaniem:

Gdy jesteśmy szczęśliwi, piękno samo pojawia się na twarzy

Życzę Wam zatem wielu szczęśliwych (i pięknych!) podróży 🙂

1 myśl w temacie “Makijaż w podróży?”

Możliwość komentowania jest wyłączona.