Co spakować w podróż zimą?

Co spakować do walizki zimą, żeby nie marznąć w podróży? Co przyda się zmarzluchowi, który uwielbia podróżować? Dzielę się moją listą 5 must have, które przydadzą się na wyjeździe zimą na narty, w góry albo w krajach, gdzie pogoda nie rozpieszcza. 

Zmarzluch w podróży

Dla Denisa Urubki 29 lutego kończy się kalendarzowa zima, a dla mnie koniec sierpnia oznacza koniec lata. Serio, Jestem wielkim zmarzluchem, ale to nie powód, by przestać jesienią podróżować z plecakiem czy na rowerze. Tak, w pracy to ja jestem tą denerwującą osobą, która ciągle zamyka okna. Co warto zabrać w podróż zimą? Jak spakować się na zimowy wyjazd? Poniżej moja lista 5 must have prawdziwego zmarzlucha.


Co spakować do walizki zimą?

Odpowiednia czapka / buff

Ochrona głowy przed zimnem to podstawa. To między innymi tędy „ucieka” najwięcej gromadzonego ciepła. Nawet jeśli jesteśmy odpowiednio ubrani na cebulkę, to nie warto tego zaprzepaszczać i koniecznie trzeba chronić głowę przed utratą ciepła. Dlaczego piszę „odpowiednia czapka” i jaka czapka będzie najlepsza? Taka, która dobrze przylega do głowy, a zatem czapka o odpowiednim kroju, która nie będzie się podnosić i odsłaniać uszu. Nawet najcieplejsza czapka nie zapewni dobrej ochrony, jeśli ciągle będzie trzeba ją poprawiać i naciągać na uszy. Warto zwrócić na to uwagę, szukając odpowiedniego modelu dla siebie. Czapka lub buff to must have także w nocy pod namiotem. Przy większych chłodach zestaw czapka + kaptur śpiwora sprawdza się świetnie.

Czapka powinna dobrze przylegać i chronić uszy

Bluza z wełny mereno

Posiadam bieliznę termiczną Brubeck Extreme Wool. Producent zaleca stosować ją jako pierwszą warstwę jesienią czy w zimie. Jako że jestem kanoniczną wersją zmarzlucha, zdecydowałam się na jej zakup i używam jej także wczesną wiosną. Dlaczego jest tak wyjątkowa? Po pierwsze, nie gryzie i dobrze przylega do ciała. Ma w składzie 78% wełny mereno, która dzięki właściwościom termoregulacyjnym jest dobrą opcją zarówno na chłodniejsze, jak i cieplejsze dni. Odzież ta świetnie odprowadza wilgoć, nie wymaga częstego prania (właściwości antybakteryjne). Co ważne: nawet gdy jest mokra, zapewnia nam ciepło. Wykorzystywałam ją wiosną w górach, latem w chłodne noce wślizgiwałam się w niej do śpiwora pod namiotem. Świetna też na narty!

Skarpety primaloft / mereno

Znacie to uczucie, gdy w stopy jest ciągle zimno mimo zawinięcia się w polary, koce i wypicia grzańca? Ja już nie, a to dzięki skarpetom z primaloftu i drugim z wełną mereno. Pierwsze z nich, skarpety narciarskie firmy Mico, posiadają dodatkowe docieplenia i zostały zaprojektowane z myślą o kobietach. Syntetyczna ocieplina primaloft Merino Wool Blend pozwala uzyskać optymalne właściwości użytkowe. Skarpety Mico testowałam w zimie 2018 roku, gdy na stoku narciarskim na Skrzycznem temperatura odczuwalna wynosiła prawie minus 25 stopni. Latem z kolei zabierałam je pod namiot – to się sprawdza! Obszerny i bardzo ciekawy artykuł na temat ociepliny primaloft znajdziecie na stronie 8a Academy. Polecam także skarpety z wełną mereno firmy Extreme dostępne w różnych wersjach

Ocieplacze chemiczne

Ocieplacze chemiczne świetnie sprawdzają się na stoku

Tego typu akcesoria (jak np. Aptonia, Decathlon) warto mieć w zanadrzu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy dopadnie nas wielkie zimno. Na Islandii na przykład przydały się, gdy rozładował się w aucie akumulator.

W zimie dogrzewały mnie na stokach w Austrii w Hopfgarten, a wczesną wiosną pod namiotem. Ocieplacze chemiczne. Są jednorazowego użytku, jednak nie stanowi problemu zabranie większej ich ilości, gdyż są naprawdę lekkie. Oddają ciepło nawet przez kilka godzin. Można kupić wersje do rękawiczek i do butów, w formie wkładek.

Termos

Wypróbowane przeze mnie na wyjazdach to termosy marek Salewa i Termite. Ten pierwszy mam w wersji 0.25 l (idealna na kawę), drugi zmieści 0,75 l gorącego płynu. Oba utrzymują ciepło (czy wręcz wrzątek!) nawet ok. 9 godzin. Ważne tylko, by wcześniej wyparzyć termos. Czy może być coś lepszego niż łyk gorącej herbaty rano na campingu bez konieczności wychodzenia z namiotu? Wieczorem z kolei przed pójściem spać kilka łyków ciepłego płynu pozwoli nam szybciej ogrzać naszym ciałem wnętrze śpiwora. Wiadomo: lepiej nie kłaść się spać wychłodzonym. Raz jeden przed snem (było to w Dolinie Będkowskiej pod koniec kwietnia) poszliśmy na zimne piwo, a nasz namiot rozbity był niedaleko strumienia. Efekt w nocy łatwo sobie wyobrazić. Od tamtej pory to właśnie termos jest moim prawdziwym przyjacielem.

Pozdrawiam, trzymajcie się CIEPŁO!

PS tekst nie jest sponsorowany, to moja osobista opinia o użytkowanych przeze mnie produktach 🙂

Uroda Podróży blog

Dziękuję za odwiedziny!
Pozdrawiam,

Beata