5 atrybutów podróżującego zmarzlucha

Czyli bez czego od września nie ruszam się z domu. Tekst dla wszystkich, którym zawsze jest zimno, ale uwielbiają wyprawy.

Zmarzluch w podróży

Dla Denisa Urubki 29 lutego kończy się kalendarzowa zima, a dla mnie koniec sierpnia oznacza koniec lata. Jestem wielkim zmarzluchem, ale to nie powód, by przestać jesienią podróżować z plecakiem czy na rowerze. Tak, w pracy to ja jestem tą denerwującą osobą, która ciągle zamyka okna i jest nieustającym wojownikiem o ciepłe powietrze z klimatyzacji. Poznajcie 5 atrybutów prawdziwego zmarzlucha (przegląd subiektywny).


Bluza z wełny mereno

Posiadam bieliznę Brubeck Extreme Wool – wiem, że jak na nasze rodzime warunki jest bardzo ciepła. Producent zaleca stosować ją jako pierwszą warstwę jesienią / w zimie, jednak jako że jestem kanoniczną wersją zmarzlucha, zdecydowałam się na jej zakup. Dlaczego jest tak wyjątkowa? Po pierwsze, nie gryzie i doskonale przylega do ciała. Zawiera w składzie 78% wełny mereno, która dzięki właściwościom termoregulacyjnym jest idealnym wyrobem zarówno na chłodniejsze, jak i cieplejsze dni. Odzież ta świetnie odprowadza wilgoć, nie wymaga częstego prania (właściwości antybakteryjne) i co ważne: nawet gdy jest mokra, zapewnia nam ciepło. Wykorzystywałam ją wiosną w górach, latem w chłodne noce wślizgiwałam się w niej do śpiwora pod namiotem.

W zimie na pewno zabiorę ją na narty! No i ważne: kupiona wiosną w trakcie posezonowej wyprzedaży, nie wyrządziła szkód mojemu portfelowi.

Skarpety narciarskie primaloft

Znacie to uczucie, gdy w stopy jest ciągle zimno mimo zawinięcia się w polary, koce i wypicia grzańca? Ja już nie, od kiedy dzięki św. mikołajowi posiadam te wspaniałe skarpety narciarskie. Moja wersja, przygotowana z myślą o kobietach, posiada dodatkowe docieplenia, a przy tym jest cudownie ciepła. To dzięki syntetycznej ocieplinie primaloft Merino Wool Blend, która pozwala uzyskać optymalne właściwości użytkowe. Skarpety te testowałam w zimie 2018 roku, gdy na stoku narciarskim na Skrzycznem temperatura odczuwalna wynosiła prawie minus 25 stopni. Latem z kolei zabierałam je pod namiot – to się sprawdza! Obszerny i bardzo ciekawy artykuł na temat ociepliny primaloft znajdziecie na stronie 8a Academy.

Ocieplacze chemiczne

Tego typu akcesoria (jak np. Aptonia, Decathlon) warto mieć w zanadrzu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy dopadnie nas wielkie zimno. W zimie dogrzewały mnie na stokach, wczesną wiosną nocami – pod namiotem. Są jednorazowego użytku, jednak nie stanowi problemu zabranie większej ich ilości, gdyż są naprawdę lekkie. Jak to działa? Jako filolog nie jestem w stanie naukowo opisać chemicznego procesu, jaki zachodzi pod wpływem kontaktu tej boskiej substancji z powietrzem, ale jako zmarzluch empirycznie doświadczyłam dobrodziejstw, jakie z tego płyną: odczuwalne ciepło nawet przez kilka godzin. Można kupić wersje do rękawiczek i do butów, w formie wkładek. Są biodegradowalne.

Termos

Wypróbowane przeze mnie na wyjazdach to termosy marek Salewa i Termite. Ten pierwszy mamy w wersji 0.25 l (idealna na kawę), drugi zmieści 0,75 l gorącego płynu. Oba utrzymują ciepło (czy wręcz wrzątek!) nawet ok. 9 godzin. Ważne tylko, by wcześniej wyparzyć termos. Czy może być coś lepszego niż łyk gorącej herbaty rano na campingu bez konieczności wychodzenia z namiotu? Wieczorem z kolei przed pójściem spać kilka łyków ciepłego płynu pozwoli nam szybciej ogrzać naszym ciałem wnętrze śpiworu – wszak wiadomo, że nie należy kłaść się spać wychłodzonym. Raz jeden przed pójściem spać (było to w Dolinie Będkowskiej pod koniec kwietnia) poszliśmy na zimne piwo, a nasz namiot rozbity był niedaleko pobliskiego strumienia… efekt w nocy łatwo sobie wyobrazić. Od tamtej pory to właśnie termos jest moim prawdziwym przyjacielem.

Buff / ciepła czapka

Ochrona głowy jest niezwykle istotna. To między innymi tędy „ucieka” najwięcej gromadzonego ciepła. Jeżeli już jesteśmy ubrani w puchy, mamy na sobie wełnę mereno i superciepłe skarpety, grzeją nas ogrzewacze (od zewnątrz) i herbata z imbirem (od wewnątrz), to nie warto tego zaprzepaszczać i koniecznie trzeba chronić głowę przed utratą ciepła. Także w nocy pod namiotem przy większych chłodach sprawdza się świetnie pod kapturem śpiwora.

Chętnie przygarnę Wasze metody na chłody!
Pozdrawiam, trzymajcie się CIEPŁO 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s