Alpy, Fusch

Austria – Grossglockner i okolice

Austria latem – czy jechać do Austrii w okresie wakacyjnym? Czy jest co robić w rejonie typowo narciarskim po sezonie?

Austria latem?

Wiele osób zastanawiało się, czemu jedziemy do Austrii, skoro jest czerwiec i już dawno po sezonie narciarskim, no… chyba że chcemy na lodowiec?

To było dwa lata temu i ja sama nie byłam przekonana, czy robimy dobrze, decydując się na podróż do Austrii latem… Tak: chciałam zobaczyć po raz pierwszy w życiu Alpy, Grossglockner i świstaki na alpejskich łąkach, ale przeczucia pogodowe mówiły mi, że trzeba nastawić się na deszcze i chmury – nie pomyliłam się: aura w czerwcu jest tam faktycznie kapryśna. Ale muszę przyznać, że mylne były moje obawy co do Austrii jako kierunku wakacyjnego. Zresztą… chyba właśnie wtedy zakochałam się w górach na dobre. Po przejechaniu zaledwie kawałka Austrii (a daleko nam było jeszcze do Zell am See) stwierdziłam, że w przeciwieństwie do naszych tatrzańskich widoków…

Te góry się nie kończą!

Szczęśliwi, którzy kochają góry i urodzili się w kraju pomiędzy Czechami a Słowenią! No, ale dość już moich sentymentów, czas na bardziej konkretne informacje.

Zell am See i Kaprun

Jako cel obraliśmy kraj salzburski i rejon najwyższego szczytu Austrii – Grossglocknera. W pobliżu – mekka narciarzy, czyli rejon Zell am Zee-Kaprun. Kaprun ze słynnym lodowcem Kitzsteinhorn i całorocznym ośrodkiem narciarskim, było pierwszym miejscem, jakie widziałam w Austrii. W czerwcu to spokojne miasteczko, trochę nawet puste. Łukasz, który był w Austrii wielokrotnie wcześniej, lubi opowiadać, jak to przed naszym wyjazdem przekonywał mnie (nieprzekonaną), że mieszkańcy miasteczek austriackich szorują mydlinami uliczki przed swoimi domostwami… i jaka była jego radość na widok mojego zaskoczenia, gdy coś takiego wydarzyło się naprawdę już pierwszego dnia w Kaprun! Podejrzewałam nawet spisek ;), jednak prędko przekonałam się, że austriackie zamiłowanie do porządku nie jest mitem.

Inna moja obserwacja z pierwszego dnia (potwierdzona kolejnymi): wszechobecne zakazy postoju i parkowania. Ktokolwiek był w Austrii, może potwierdzić, że ceny parkingów są co najmniej kontrowersyjne (biorąc pod uwagę zasobność przeciętnego polskiego portfela).

W przeciwieństwie do Kaprun – Zell am See tętni życiem także w lecie. Zeller See (jedno z najczystszych jezior na Starym Kontynencie!), w którym tak bardzo chciałam się wykąpać, przyciąga turystów przepięknymi widokami, a samo Zell nęci atmosferą luksusowego kurortu. Kto nie marzyłby o wypiciu kawy w hotelu Grand z widokiem na Alpy?

Zell am See

Fusch an der Grossglocknerstrasse

Zdecydowaliśmy się na nocleg w Fusch an der Grossglocknerstrasse niedaleko Zell. To maleńka miejscowość przy Alpejskiej Drodze Wysokogórskiej. Idealna, jeżeli szukasz odpoczynku od miasta, połączona z Zell am See ścieżkami rowerowymi. W Fusch znajdują się też wypożyczalnie rowerów. Oczywiście nie mogliśmy wytrzymać bez jazdy na rowerze i odwiedziliśmy jedną z nich. To była droga przejażdżka średniej klasy rowerem (ok. 18 euro za dzień), ale co mi tam – objechałam całe Zeller See. Nauczka, aby kolejnym razem zabrać rowery – ścieżki rowerowe są fantastyczne, mamy pod tym względem sporo do nadrobienia, jeśli chodzi o naszą rodzimą infrastrukturę rowerową.

No i najważniejsze: szlaki górskie w Alpach (mapki dostępne pod linkiem: KLIK).
Dla osoby takiej jak ja, która znała wówczas jedynie Beskidy i Tatry, to było wejście na inny poziom turystyki górskiej. Od tamtej pory chyba tylko w Beskidzie Żywieckim doświadczyłam wędrowania godzinami bez spotykania żywej duszy.

Przyzwyczajona do kolejek i tłumów na szlakach, na początku czułam się wręcz nieswojo, wypatrując tych głośnych wycieczek i mas turystów. Zamiast tego…

Alpy, Fusch

Trekking, Austria

Feriendorf Ponyhof

Przyznam szczerze: na etapie poszukiwań na Bookingu przepadłam zupełnie, gdy zobaczyłam zdjęcia z gospodarstwa agroturystycznego Feriendorf Ponyhof – kucyki hasające po alpejskiej łące i zagroda ze zwierzętami skradły serce mojego wewnętrznego dziecka.. Wymarzone miejsce dla rodzin, zadbane (czy w Austrii są miejsca, które takie nie są?). W Ponyhof posiadają swój miniwyciąg narciarski, dzieci mogą jeździć na kucykach, a latem można wspiąć się na Ponyhof Alm, gdzie mieszkają rodzice gospodarzy. No i rzecz przewspaniała: ogrzewany basen wewnętrzny i zewnętrzny (idealny na chłodne wieczory, a w zimie po nartach). Wiem, że od czasu naszego pobytu rozbudowali swoje zaplecze SPA. Ponyhof to sprawdzony nocleg i miejsce, do którego chętnie kiedyś bym wróciła – nie tylko latem – mimo że tyle jeszcze świata do zobaczenia.

Grossglockner Hochalpenstrasse

Czy ktoś wie, ile jest zakrętów na Alpejskiej Drodze Wysokogórskiej? Ja nie doszukałam się tej informacji, ale doświadczyłam ich na własnej skórze. Trzeba przyznać, że wjazd (i zjazd!) to nie lada wyzwanie. Można tu opanować do perfekcji umiejętność hamowania silnikiem. Austriacy zadbali o bezpieczeństwo turystów, rozmieszczając przy drodze liczne wysepki – gdzie można zatrzymać auto – oraz tabliczki

Breaks OK?

ostrzegające przed przegrzaniem hamulców. Są też inne tabliczki, w trosce o bezpieczeństwo świstaków… Mimo to jednak – i to jest najsmutniejsze i nadal bardzo wyraźne wspomnienie tamtego dnia – mijaliśmy świstaka, który nie zdążył przebiec przez drogę… Z jednej strony cieszy, że możemy obserwować przyrodę z bliska, widzieć szczyt Grossglocknera… z drugiej – jesteśmy tam tylko gośćmi, a natura jednak na tym cierpi.

Austria, Grossglockner

Alpejska Droga Wysokogórska czynna jest od maja do listopada w godzinach 6-20, jednak w okresie letnim godziny mogą się różnić – warto sprawdzić to na stronie: KLIK. Opłata za wjazd pobierana jest na bramkach – dla samochodu osobowego wynosi 36 euro za dzień. To niemało, ale biorąc pod uwagę względy przyrody, w którą ingerujemy, wjeżdżając na teren Parku Narodowego Wysokie Taury, myślę, że to cena uzasadniona. Najbardziej podziwiałam jednak rowerzystów pokonujących kolejne podjazdy – ta przyjemność nic nie kosztuje.

Austria, Alpejska Droga Wysokogórska

Kaiser-Franz-Josefs-Höhe

To szlak, którym Franciszek Józef wraz z Sissi, wędrując z miasteczka Heiligenblut (piękne miejsce!), dotarł do punktu na wysokości 2368 m n.p.m. i które na pamiątkę nosi właśnie tę nazwę. My docieramy do tego miejsca autem i na wyciągnięcie obiektywu mamy lodowiec Pasterze, czyli znikające piękno u podnóża Grossglocknera (3798 m n.p.m). Jęzora lodowca ubywa coraz bardziej – w 2014 roku był o 2,5 km dłuższy niż obecnie. W pobliskim Obserwatorium im. Swarovskiego dostępne są makiety przedstawiające dawny zasięg lodowca. Moje zdjęcie zostało wykonane w czerwcu 2016 – zastanawiam się, jak bardzo zmieniło się to miejsce od tamtej pory i jak będzie wyglądało za kilka-kilkanaście lat…

Co jeszcze znajduje się na końcu Kaiser-Franz-Josefs-Höhe? Ano wspomniane obserwatorium, gdzie turystom został udostępniony sprzęt obserwacyjny najwyższej klasy (w cenie biletu na przejazd Alpejską Drogą Wysokogórską), oraz zespół gastronomiczny Edelweisshutte, gdzie można smacznie i całkiem niedrogo zjeść.

Grossglockner, obserwatorium

No i oczywiście… Świstaki alpejskie, które ponoć już przywykły do obecności ludzi i pozwalają się fotografować.

Świstak alpejski, Grossglockner, Austria

Warto odwiedzić

Każde z poniżej opisanych zasługuje na co najmniej kilka wpisów. Ograniczę się więc do kilku słów, choć nie jest to łatwe.

Salzburg

Stolica kraju salzburskiego wpisana na Listę UNESCO. Miejsce urodzin Mozarta i miasto, gdzie znajduje się najstarsza kawiarnia w zachodniej Europie – Cafe Tomaselli.

Austria, Salzburg

Hallstatt

Uliczki „Słonego Miasta” nawet w deszczowy mglisty dzień są pełne. I mają tym większy urok, że obserwujemy je znad kubka ciepłej herbaty w kawiarni. W tłumie turystów najczęściej spotykamy Azjatów, którzy chętnie odwiedzają Hallstatt, wpisane wraz z całą gminą na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. I nic w tym dziwnego – uroku tego miejsca nie da się porównać do niczego, co wcześniej widziałam.

Bad Gastein

Opis Bad Gastein można by zacząć od: „Już od czasów rzymskich…” I nie byłoby w tym nic z przesady, bowiem tutejsze źródła termalne w istocie cenione były od wieków. Ta słynna miejscowość uzdrowiskowa, dziś już raczej świecąca światłem odbitym od swojego dawnego blasku, jest ciągle punktem obowiązkowym podróży. Tak samo jak lecznicze termy radonowe, w których relaksowaliśmy się w deszczowy dzień.

W Bad Gastein znaleźliśmy bezpłatny parking w pobliżu term. Byliśmy tym tak zszokowani (i wystraszeni ewentualnego mandatu), że pytaliśmy kilku przypadkowym osób, czy faktycznie można tam parkować bez opłat.

SAM_2232

Austria potrafi zaskoczyć. Ja pozwoliłam się zaskoczyć latem. Pewnie dlatego i tym razem wybieram się na urlop górski. Ale to już zupełnie inna, mam nadzieję tak samo zaskakująca, historia.