Słowacja: Szczyrbskie Jezioro i Popradzki Staw

Szczyrbskie Jezioro i Popradzki Staw to tatrzański słowacki klasyk. Miejsca te są łatwo dostępne i nie tak oblegane, jak się spodziewałam. A do tego są przepiękne jesienią!

Przed wyjazdem spotkałam się z opinią, że Szczyrbskie Jezioro jest dla Słowaków tym, czym dla nas jest Morskie Oko. Stwierdzenie „więcej przestrzeni i mniej turystów” tylko połowicznie działało na moją wyobraźnię, bo potrafiłam sobie wyobrazić jedynie więcej przestrzeni.

Szczyrbskie Jezioro – jak dojechać?

Szczyrbskie Jezioro to nazwa zarówno miejscowości, jak i samego zbiornika. Z Tatrzańskiej Łomnicy, gdzie nocowaliśmy, do miejscowości Szczyrbskie Jezioro można dotrzeć elektriczką. Na Słowacji to wygodny sposób przemieszczania się, ale tym razem pojechaliśmy autem. Powód? Nie wczytaliśmy się w rozkład jazdy kolejki i w dniu wyjazdu byliśmy bardzo zdziwieni, że nie przyjechała, a kolejna była za 2 godziny. No tak, na Słowacji też trzeba zachować czujność i sprawdzać znaczenie cyferek zapisanych przy godzinach odjazdu małym drukiem.

Miejscowość Szczyrbskie Jezioro jest naprawdę niewielka. Podobno liczy zaledwie 80 mieszkańców. Próżno tam szukać tych pięknych budynków z wieżyczkami jak w Starym Smokowcu czy Tatrzańskiej Łomnicy. Szczyrbskie Jezioro jest miasteczkiem o nieco innym charakterze. Po wjeździe do miasta wyrasta przed nami wysoki budynek Tourist Lodging SHB z reklamą wielkoformatową, pod którym znajduje się parking – cena: 6 euro za cały dzień, inny parking, tzw. Centralne Parkovisko, jest poniżej, w pobliżu stacji kolejkowej. W Szczyrbskim Jeziorze wszystko jest naprawdę blisko siebie: stacja, restauracje i sklep, a także nasz główny cel tego dnia – samo jezioro.

Szczyrbskie Jezioro

Znając drogę do naszego Morskiego Oka i realia tam panujące, spodziewałam się bycia małym punkcikiem w masie turystów zmierzających nad wodę. Nic takiego nie nastąpiło. Wcześnie rano we wrześniowy poranek w miasteczku było co prawda sporo turystów ruszających na szlaki, ale wrażenie przestrzeni (w porównaniu z naszą stroną Tatr) było piorunujące. Żeby okrążyć jezioro, wystarczy pół godzinki.  Widok z każdego punktu jest pocztówkowy! Po niespiesznej kawie – w ramach dnia lenia po wyprawie na Sławkowski Szczyt i świętowania moich urodzin – ruszyliśmy spokojnie czerwonym szlakiem do Popradzkiego Stawu.


Szczyrbskie Jezioro - Patria

Szlakiem nad Popradzki Staw

Trasę do Popradzkiego Stawu można rozpocząć tuż przy Szczyrbskim Jeziorze lub bezpośrednio z miasta od charakterystycznej budki z rozwidleniem szlaków. Aby do niej dotrzeć, mijamy budynek Tourist Lodging SHB i maszerujemy jakieś 200 metrów prosto chodnikiem wzdłuż drogi – jeszcze kawałek prosto i po dobiciu w lewo wchodzimy na właściwy szlak – oznaczenie czerwone. To odcinek Magistrali Tatrzańskiej, najdłuższego szlaku w Tatrach. Początek przypomina nieco szlaki beskidzkie, może jest trochę bardziej kamieniście, dlatego też nie polecam wybierania się tam w innym obuwiu niż buty trekkingowe. Maszerujemy trochę z widokiem, trochę lasem, nie męczymy się zbytnio. Czymże jest 366 metrów przewyższenia w porównaniu z 1440 z dnia poprzedniego (wspomniany Sławkowski)? Już na początku tej drogi cieszymy się pięknymi widokami.


Zdjęcie

Maszerujemy około 50 minut do rozwidlenia, gdzie dalej możemy udać się szlakiem zielonym – ten opada bardziej w dół, lub kontynuować szlakiem czerwonym, co też czynimy. Stąd jeszcze 45 minut do Górskiego Hotelu przy Popradzkim Stawie. Końcówka szlaku prowadzi kamienistym chodnikiem (jakże widokowym) nieco w dół. W końcu docieramy do rozdroża przy Popradzkim Stawie, gdzie zbiegają się  szlaki m.in. na Rysy i Koprowy Wierch.


Czerwony Szlak - Popradzki Staw
Popradzki Staw - końcówka szlaku

Popradzki Staw

Nad Popradzkim Stawem prawie wszystkie ławki przy schronisku były zajęte. Co mnie zaskoczyło najbardziej? Brak przypadkowych turystów w balerinach i japonkach czy osób nieprzygotowanych do wędrówki. Z brzegu stawu widać zakosy prowadzące dalej do Przełęczy pod Osterwą. Będąc przy Popradzkim Stawie warto odwiedzić pobliski symboliczny cmentarz ku pamięci ofiar Tatr, do którego prowadzi żółty szlak.


Popradzki Staw jesienią

Symboliczny Cmentarz Ofiar Tatr

25 minut dzieli nas od miejsca pamięci, którego motto brzmi: „Mrtvym na pamiatku zivym na vystrahu”. Tablic pamiątkowych jest mnóstwo, a po kilkunastu minutach spędzonych w tym zakątku wydaje się, że właściwie się nie kończą. Podchodzimy wyżej i wyżej, a tablic nie ubywa. Czytamy napisy pełne znajomych nazw miejsc:

„Kochał góry i w nich pozostał…”

„Kochał góry i znalazł w nich spokój”

 Obecnie cmentarz upamiętnia około 500 osób, także Polaków, i znajduje się w nim ponad 300 tablic. Na początku czułam, że nie powinnam robić tam zdjęć. Pomyślałam jednak: może inni powinni wiedzieć o tym miejscu i także je zobaczyć? Na pamiątkę i ku przestrodze?


Symboliczny cmentarz ofiar Tatr Słowacja

Symboliczny cmentarz to piękne miejsce przynoszące zamyślenie, ale nie przygnębienie. W takim zamyśleniu wróciliśmy do Popradzkiego Stawu, a stamtąd dla odmiany zielonym szlakiem wzdłuż Popradu aż do zbiegu z czerwonym (tzw. Trigan). Następnie znanym nam czerwonym szlakiem dotarliśmy nad Szczyrbskie Jezioro w sam raz na zachód słońca.


Zachód słońca, Szczyrbskie Jezioro

Dziękuję za odwiedziny!

Czytaj także:

Published by

urodapodrozy.blog

Filolog i fotograf amator, podróżuję, szukając piękna. Staram się odkrywać i opisywać miejsca niezwykłej urody.

4 myśli w temacie “Słowacja: Szczyrbskie Jezioro i Popradzki Staw

  1. Lubię czytać Twoje wpisy Beatko, a czytałam jeszcze na starym swoim blogu fotograficznym 😉 Mam nadzieję, że Ty u mnie, na moim nowym blogu, też czasem zagościsz, byłoby mi również bardzo miło 😉 Pozdrawiam cieplutko 🙂

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.