Beskid Żywiecki – Wielka Racza i wielka cisza

Cisza – to pierwsze słowo, które wybrzmiewa w moich myślach o Beskidzie Żywieckim. Co takiego sprawia, że wciąż chcę tam powracać?

Wielka Racza z Rycerki

Beskid Żywiecki gościł mnie w tym roku kilka razy – począwszy od narciarskiego Pilska, przez majową Rysiankę, letnią Rycerzową, na listopadowej Wielkiej Raczy skończywszy (a może jednak nie skończywszy?). Dla mnie rok 2018 to rok Beskidu Żywieckiego, choć ktoś może zapytać: „Z powodu zaledwie paru wyjazdów?”. Właśnie tak – tamtejsza cisza wypełniająca pustkowia działa kojąco i do takiego ukojenia chcę wciąż powracać, mimo że zapewne łatwiej i szybciej byłoby udać się w znane rejony Ustronia czy Wisły, które zresztą też zawsze z przyjemnością odwiedzam.

Wielka Racza, żółty szlak

Na Wielką Raczę z Rycerki-Kolonii

To jednak okolice ustronnej Rajczy skradły moje serce – ze Śląska, a dokładniej z Katowic, to około 2 godzin samochodem. Zawsze wyczekuję momentu, gdy mijamy kolejno Węgierską Górkę, Milówkę, Rajczę – z ich wszechobecnym spokojem i pofalowanym krajobrazem. Wyobrażam sobie, że dysponując nieograniczoną ilością czasu, mogłabym zaszyć się tutaj, by krok po kroku poznawać ich ścieżki, zakamarki, ukryte gdzieś starsze chaty, których nie widać z okien samochodu. Porozmawiać z mieszkającymi tu ludźmi – czy na co dzień doświadczają spokoju tego miejsca tak jak my, turyści? Czy może jednak tęskno im do większych miast, od których my z kolei uciekamy choć na parę godzin w poszukiwaniu… no właśnie: czego?

Łatwiej na pewno nazwać to, co na beskidzkich szlakach znajduję: znajduję… się tu i teraz

To chyba najcenniejsze doświadczenie.

Żółtym szlakiem

Aby wyruszyć na nasz listopadowy spacer na Wielką Raczę, jedziemy w stronę Rycerki-Kolonii na parking pod Raczą. Tu pierwsze zaskoczenie: wyobrażałam sobie ów parking jako leśne miejsce na uboczu, prowizoryczne – tymczasem zastaję utwardzony, asfaltowy parking z ławkami, toi toiami i zadaszonym miejscem na ognisko. Nasz samochód jest trzecim na całym parkingu, co zwiastuje samotność na szlaku. Dodatkowym szczęściem jest to, że mamy dzień urlopu – suma tego wszystkiego zapowiada więc chyba najpiękniejszy listopadowy wtorek wszech czasów.

Żółty szlak jest dobrze oznakowany i prowadzi nas łagodnie zboczem wśród nielicznych drzew. Bez pośpiechu, a mimo to szybko, nabieramy wysokości.

Wielka Racza, żółty szlak
Wielka Racza, żółty szlak

Zapatruję się w rudość łąk i próbuję złapać trochę światła, którego z pewnością będzie nam brakować w drodze powrotnej – w listopadzie już przed godz. 16 będzie ciemno, pewnie też sporo chłodniej. Domyślam się, że w weekend na szlaku spotkalibyśmy więcej osób – mijamy jedną schodzącą szlakiem turystkę z czworonogami i trochę mi wstyd, że o 11 dopiero podchodzimy. W planach mamy jednak spokojne podejście na szczyt, nie dalej, bo z gór lecę na lekcje włoskiego (w momencie robienia tych zdjęć waham się jeszcze: może odpuścić sobie zajęcia… tylko raz, tylko ten jeden raz?). Na szlaku jestem ja, mój aparat i znajomy turysta:

Wielka Racza, żółty szlak
DSC_1669_edited
Wielka Racza, żółty szlak

Mamy iść 1.45 godz. Niespodziewanie prędko dostrzegamy jednak zadaszenia schroniska gdzieś wśród drzew. Przez cały ten czas drogę pokonujemy sami.

Nie słychać żadnych głosów, a inni turyści, których jednak spodziewam się spotkać, uparcie nie pojawiają się za żadnym zakrętem

Pojawia się za to jeden z ostatnich zakrętów na szlaku – stąd już rzut kamieniem do Schroniska PTTK na Wielkiej Raczy.

Wielka Racza

Czy Wielka Racza jest faktycznie taka wielka? Jesteśmy na 1236 m n.p.m., niewysoko, ale i tak mam wrażenie, że jesteśmy pośrodku wszystkiego, w dodatku w… Worku – Worku Raczańskim, bo taka jest potoczna nazwa Grupy Wielkiej Raczy, do której wliczamy też Bendoszkę Wielką i przełęcz Przegibek. Ciekawi mnie też nazwa Wielka Racza: według różnych źródeł może ona pochodzić od słowa raczyć (historia o raczeniu się winem na zgodę z Węgrami po zakończeniu sporów o granicę bardzo do mnie przemawia), ale też Rayca – od nazwy miejscowości Rajcza czy gwarowego rajczula (zagroda dla owiec), a nawet rac (rycerz).

Wielka Racza, na szczycie
Wielka Racza, na szczycie

Wiatr przegania nas na słowacką stronę – Wielka Racza jest szczytem granicznym i od razu przypominają się nam słowackie wakacje: Wysokie Tatry, Szczyrbskie Jezioro czy wyjście na Polski Grzebień. Tęskno do słowackiej kuchni i wszechobecnej bryndzy (tu kolejny raz waham się, czy koniecznie jechać na te zajęcia z włoskiego). Nie oddalamy się jednak zbytnio od schroniska i krążymy niedaleko zielonym szlakiem, którym można też zawędrować do Chaty na Raci pod ośrodkiem narciarskim Snowparadise w Oszczadnicy.

Wielka Racza
Wielka Racza

Wielka Racza, przyroda

Wielka Racza, brusznica

Schronisko PTTK na Wielkiej Raczy

Wielka Racza, schronisko

Dopytujemy w schronisku o możliwość rozbicia latem namiotu i obsługa potwierdza, że taka możliwość, owszem, istnieje – koszt 17 zł – ale pierwszeństwo ma rezerwacja noclegów pod dachem – innymi słowy: dopóki są wolne miejsca w schronisku, należy korzystać z tej opcji. W ofercie są pokoje 6, 7, 8 i 10-osobowe – w sumie 60 miejsc. Pierwszy raz w życiu jesteśmy w jakimś schronisku, nie licząc obsługi, zupełnie sami.

Niby się tęskni do takiego spokoju, jednak jakoś tak nieswojo: pusta jadalnia i ten brak rozmów, kroków i krzątaniny turystycznej. Samo schronisko robi wrażenie przytulnego i widać, że było odnawiane. Bardzo istotne dla strudzonego turysty (choć to akurat nie my, a przynajmniej nie tym razem) – porcje obiadowe są sycące i bardzo smaczne.

Samo schronisko istnieje od 1934 roku i ma ciekawą historię splatającą się z losami II wojny światowej – w rejonach tych stacjonowało Luftwaffe.

Schronisko PTTK na Wielkiej Raczy

Wielka Racza była bastionem zdobytym dzień przed kapitulacją Berlina, a Niemcy długo odpierali atak. Po wojnie schronisko niszczało, a w latach 60. niemal podjęto decyzję o jego rozbiórce. Szczęśliwie jeden z członków komisji, która miała o tym decydować, Edward Moskała zabiegał o jego uratowanie i remont. Po dyskusjach podjęto decyzję o remoncie budynku, który w latach 90. wzbogacił się o kolejne miejsca noclegowe i funkcjonuje po dziś dzień. Więcej można przeczytać na stronie: Schronisko PTTK na Wielkiej Raczy.

Z sercem cięższym niż najcięższy plecak opuszczałam to miejsce – ale nie na długo…

Cisza w Beskidzie Żywieckim uzależnia, a każdy powrót tam jest (nie)prawdopodobny.

Wielka Racza, powrót

Informacje

Szlak turystyczny żółty z Rycerki-Kolonii – nasza trasa
Trasa przez: Schronisko PTTK na Wielkiej Raczy | mapa-turystyczna.pl

Szlak turystyczny żółty – droga powrotna

Trasa przez: Schronisko PTTK na Wielkiej Raczy | mapa-turystyczna.pl

Alternatywne trasy na Wielką Raczę:
  • szlak turystyczny czerwony ze Zwardonia przez Magurę – 4.45 godz, z powrotem 4.15 godz.
  • szlak turystyczny czerwony z Przełęczy Przegibek – 3 godz., z powrotem 2.45 godz.
  • szlak zielony z Oszczadnicy przez chaty na Rači – 2.45 godz., z powrotem 2.15 godz.

Korzystałam z informacji zawartych w serwisie Wikipedia oraz z materiałów udostępnionych przez Schronisko PTTK na Wielkiej Raczy.

6 myśli w temacie “Beskid Żywiecki – Wielka Racza i wielka cisza”

    1. Ooo to musiał być naprawdę świetny wypad, a bigos wspominany tak długo na pewno był smakowity 😊 A kultowy blaszany kubeczek zabieram do dziś ☺ Pozdrawiam!

      Polubienie

  1. Świetny wpis. Wielka Racza jest rzeczywiście wielka, co można zauważyć jadąc w stronę Małej Fatry (poza głównymi drogami, przez Wreszczówkę) – praktycznie cały czas objeżdża się jej masyw 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s