Blatnia

Beskid Śląski – zimowa Błatnia


Zakochać się w zimie

Zwykle jesienią i zimą rozbijam obozowisko pod kocem w dużym pokoju, uczepiona kubka herbaty jak skały nad jakimś urwiskiem, a szarość zza okna przez źrenice wkrada się do głowy. To, czego brak, jest zaledwie 60 ruchów wskazówki zegara od miejsca, gdzie mieszkam. Postanowiłam wymieść trochę listopadowej szarości z głowy i pojechać w Beskidy. Spróbować zakochać się w zimie.

Zobacz także: Szyndzielnia i Klimczok zimą


Beskid Śląski – Błatnia

Zawsze chętnie wracam w okolice Bielska. Okolice Krzywej Chaty
przy zaporze na Wapienicy pamiętam z wyprawy rowerowej z Katowic, stąd też wybór miejsca na pierwszy grudniowy spacer nie był trudny. Okolice zapory to urokliwy rejon lubiany przez bielszczan. Zostawiamy auto na parkingu przy Wapienicy i wracamy się do niebieskiego szlaku na Błatnią (nieopodal jest przystanek autobusowy). Mimo niezachęcającej aury i chmur śniegowych na horyzoncie spotkaliśmy paru spacerowiczów i turystów. Szacowany czas przejścia na Błatnią to 2.35 godz.

Odcinek do Jeziora Wapienickiego to 2 km spokojnego marszu po płaskim terenie. Dopiero stąd trzeba wysiłku przy raczej stromym i męczącym jak na Beskid Śląski podejściu. Dzięki temu jednak szybko nabiera się wysokości i niebawem docieramy do Palenicy, gdzie można przysiąść przy kapliczce, a nawet sprawdzić temperaturę. Nam termometr zainstalowany na drzewie pokazał 1 stopień. Sądzę jednak, że odczuwalna temperatura z powodu wiatru mogła być dużo niższa – ten mógłby zniechęcić niejednego bardziej wprawionego w zimowych wędrówkach turystę.

Błatnia, szlak
Początkowy fragment nad Jeziorem Wapienickim

Od Palenicy trasa zamienia się niemalże w spacerową, momentami opadając, momentami wznosząc się nieznacznie. Idziemy spokojnie wśród lasu, przez Rezerwat Jaworzyna. Sami, lecz raz po raz mijani przez biegaczy górskich. Nie zazdroszczę podbiegu pod początkowy fragment, zazdroszcząc jednocześnie świetnej kondycji. 

Rozglądamy się dookoła – niewiele znaleźliśmy zimy. Śnieg to nie puch, lecz cukier puder rozsypany pod stopami. Nad głowami niebo niezmiennie jesienne. Dalej na szlaku część drzew jest już przyprószona, a gdy docieramy na przełęcz Przykrą, jesieni próżno szukać. Zresztą nie rozglądam się nawet za nią, bo wiatr na przełęczy jest więcej niż przykry. Może stąd jej nazwa? Z Przykrej już tylko 25 minut do schroniska.

Schronisko PTTK na Błatniej

Schronisko, na które patrzę przez wirujące płatki śniegu, od razu kradnie moje serce i choć (jeszcze) nie kocham zimy, to właśnie tu doświadczam zauroczenia od pierwszego wejrzenia. Latem zapewne oblegane, dziś ławki pod drzewami samotne i puste. 

Błatnia, schronisko zimą

Schronisko na Błatniej (892 m n.p.m.) powstało w latach 20. XX wieku i ponoć bardzo prędko stało się najpopularniejszym w okolicy. Trudno się dziwić – lokalizacja daje kilka interesujących możliwości: żółtym szlakiem można pójść dalej w stronę Klimczoka i Szyndzielni, a zielonym zejść do Brennej. My wybraliśmy opcję pt. herbata w schronisku, zresztą zgodnie z planem. O dziwo, zajęliśmy jeden z ostatnich stolików.

To co z tą zimą?

Czy udało mi się zakochać w zimie? Na pewno dzięki odwiedzeniu schroniska na Błatniej przekonałam się, że w jesienne i zimowe weekendy mam większy repertuar możliwości niż tylko książka i koc. Prawdą jest, że planując takie wyjścia, trzeba wybierać trasy dostosowane do kondycji i doświadczenia, obserwować prognozę pogody (jak zawsze w górach) i zwracać dużą uwagę na odpowiedni ubiór. No i planować wyjścia tak, by nie zastał nas zmrok. Ale oswajanie zimy małymi krokami jest możliwe, czego Wam i sobie życzę 🙂


Przeczytaj także:

Dziękuję za odwiedziny!

Published by

urodapodrozy.blog

Filolog i fotograf amator, podróżuję, szukając piękna. Staram się odkrywać i opisywać miejsca niezwykłej urody.

6 myśli w temacie “Beskid Śląski – zimowa Błatnia

    1. Beskidy są urokliwe, to prawda… a ja w łazikowaniu się dopiero wprawiam 🙂 Bardzo dziękuję za odwiedziny i miły komentarz 🙂

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.