Blatnia

Beskid Śląski – zimowa Błatnia

Ten, kto zakocha się w górach, zaczyna prędzej czy później zadawać sobie pytanie: „Czy muszę zimą zejść w doliny?” U mnie to było zdecydowanie PÓŹNIEJ, jednak nadal  wystarczająco wcześnie, by zacząć nadrabiać zimowe zaległości. W Beskidach.

Zakochać się w zimie?

Zwykle było tak: listopad? Rozbijam obozowisko pod kocem w dużym pokoju, uczepiona kubka herbaty jak skały nad jakimś urwiskiem. Narty pod ścianą czekają na naśnieżenie stoków (z każdym rokiem jakby coraz dłużej), a szarość zza okna przez źrenice wkrada się do głowy. To, czego brak, jest zaledwie 60 ruchów wskazówki zegara stąd.

Kto mieszka w pobliżu Beskidów, przyznaje, że wyznaczają kierunek, dają punkt odniesienia. Rzeczywiście, gdy odwiedzam rodzinne okolice Łodzi lub gdy góry znikają z horyzontu – staje się on niekompletny. Listopad 2018 był wręcz wymarzony do kontynuowania górskiej przygody, co zaowocowało niemal letnim wyjściem na Wielką Raczę. Nawet jeśli teraz jest trochę bardziej zimowo, to przecież zimę już przywitałam we wrześniu na Polskim Grzebieniu. Pomyślałam więc, że warto w tym roku wymieść choć trochę listopadowej szarości z głowy i pojechać w Beskidy.

Zakochać się w zimie, nawet jeśli miałaby to być miłość racjonalna, a nie od pierwszego wejrzenia.

Zakochać się w zimie
Gdzieś w drodze na Błatnią

Beskid Śląski – Błatnia

Zawsze chętnie wracam w okolice Bielska. Okolice Krzywej Chaty
 przy zaporze na Wapienicy pamiętam z wyprawy rowerowej z Katowic, stąd też wybór miejsca na pierwszy grudniowy spacer nie był trudny: okolice zapory to urokliwy rejon lubiany przez bielszczan. Zostawiany auto na parkingu przy Wapienicy i wracamy się do niebieskiego szlaku (nieopodal jest przystanek autobusowy). Mimo niezachęcającej aury i chmur śniegowych na horyzoncie spotkaliśmy paru spacerowiczów i turystów. Szacowany czas przejścia na Błatnią to 2.35 godz.

Odcinek do Jeziora Wapienickiego to 2 km spokojnego marszu po płaskim terenie. Dopiero odtąd trzeba wysiłku przy raczej stromym jak na Beskid Śląski podejściu – dzięki temu jednak szybko nabiera się wysokości i niebawem docieramy do Palenicy, gdzie można przysiąść przy kapliczce, a nawet sprawdzić temperaturę. Nam termometr zainstalowany na drzewie pokazał 1 stopień, sądzę jednak, że odczuwalna temperatura z powodu wiatru mogła być dużo niższa – ten mógłby zniechęcić niejednego bardziej wprawionego w zimowych wędrówkach turystę.

Błatnia, szlak
Początkowy fragment nad Jeziorem Wapienickim

Od Palenicy trasa zamienia się niemalże w spacerową, momentami opadając, momentami wznosząc się nieznacznie. Idziemy spokojnie wśród lasu, przez Rezerwat Jaworzyna. Sami, lecz raz po raz mijani przez biegaczy górskich. Nie zazdroszczę podbiegu pod początkowy fragment, zazdroszcząc jednocześnie świetnej kondycji. 

Błatnia, na szlaku
Błatnia, na szlaku
Blatnia, widok

Rozglądamy się dookoła  – niewiele tu zimy, to jeszcze nie puch, lecz jakby cukier puder rozsypany pod stopami. Nad głowami niebo niezmiennie jesienne. Gdy jednak spoglądamy w prawo, widać chmury niosące nowe opady śniegu. Dalej na szlaku część drzew jest już przyprószona, a gdy docieramy na przełęcz Przykrą, jesieni próżno szukać – zresztą nie rozglądam się nawet za nią, bo wiatr na przełęczy jest więcej niż przykry. Może stąd jej nazwa? Z Przykrej już tylko 25 minut do schroniska.

Błatnia zimą
Błatnia zimą
Błatnia zimą

Schronisko PTTK na Błatniej

Schronisko, na które patrzę przez wirujące płatki śniegu, od razu kradnie moje serce i choć (jeszcze) nie kocham zimy, to właśnie tu doświadczam zauroczenia od pierwszego wejrzenia. Latem zapewne oblegane, dziś ławki pod drzewami samotne i puste. 

Błatnia, schronisko zimą

Schronisko na Błatniej (892 m n.p.m) powstało w latach 20. XX wieku i ponoć bardzo prędko stało się najpopularniejszym w okolicy. Trudno się dziwić – lokalizacja daje kilka interesujących możliwości: żółtym szlakiem można pójść dalej w stronę Klimczoka i Szyndzielni, a zielonym zejść do Brennej. My wybraliśmy opcję pt. herbata w schronisku, zresztą zgodnie z planem. O dziwo, zajęliśmy jeden z ostatnich stolików.

Schroniskowy gwar, herbata z termosu i grzane wino, a za oknem poza bielą brak widoku. W domu spod koca widok taki sam. Tylko reszty brak…

6 myśli w temacie “Beskid Śląski – zimowa Błatnia”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s