Kategorie
Góry

Beskid Śląski – Szyndzielnia i Klimczok zimą

Odkrywamy Beskid Śląski na nowo. Beskidzki klasyk – czyli Szyndzielnia i Klimczok – jest ciekawą opcją na pierwsze zimowe wędrówki po górach.

Na Szyndzielnię czerwonym szlakiem

Góra Szyndzielnia w Bielsku-Białej to bardzo przyjazny „tysięcznik” – z wysokości 1048 m n.p.m. rozciąga się miła dla oka panorama. Szyndzielnia jest też łatwo dostępnym miejscem dzięki bliskiej lokalizacji Bielska-Białej i dobremu skomunikowaniu z miastem. Dodatkowo w okolice schroniska można dostać się koleją gondolową. Ciekawszą, i nie tak męczącą moim zdaniem, opcją jest wędrówka czerwonym szlakiem z Bielska-Białej Olszówki przez Dębowiec.

Polana Dębowiec

Jednym z pierwszych punktów na trasie jest polana Dębowiec, 536 m n.p.m., gdzie od 2013 roku funkcjonuje stok narciarski. Przyjeżdżają tu całe rodziny, dzieci szaleją na sankach, a w lecie nawet dorośli mogą wyszaleć się na całorocznym torze saneczkowym. W pobliżu mijamy ciekawą architektonicznie kaplicę fatimską na Dębowcu – w zimowych barwach prezentującą się może niepozornie, w lecie będącą miejscem spokojnym i całkiem przyjemnym.

Schronisko PTTK na Szyndzielni

Schronisko na Szyndzielni jest jednym z najbardziej popularnych w Beskidzie Śląskim. Jest też najstarszym schroniskiem w Beskidach (powstało w 1897 r.). Dawniej w pobliżu były winiarnia i skocznia narciarska. Charakterystyczna wieżyczka beskidzkiego schroniska przywodzi na myśl architekturę, jaką możemy podziwiać w Wysokich Tatrach na Słowacji, wzorowaną na budownictwie alpejskim.

Trasa na Szyndzielnię wiedzie spokojnym, nieznacznie wznoszącym się traktem. Przecina ją na Przełęczy Dylówki szlak zielony, którym można skrócić sobie nieco wędrówkę (jest bardziej pod górkę, więc dobrze mieć raczki i kijki). Czerwony szlak nie jest bardzo widokowy, gdyż częściowo idziemy przez las. Ale zimowe spacery wśród drzew mają w sobie coś z odkrywania krainy Narni. Zima 2018 była w Beskidzie Śląskim prawdziwie bajkowa.

W lecie na polanie nieopodal schroniska wyrastają liczne wysepki kocykowo-piknikowe z widokiem na pobliski Klimczok. Polana jest miejscem popularnym i łatwo dostępnym. W zimie, podczas naszego wyjścia, momentami widoczności mieliśmy na kilkanaście metrów, próżno więc było szukać znajomych widoków. Ale uroda zimowej podróży na tym właśnie polega: miejsca znane stają się mniej znane, a łatwo dostępne – skłaniają nas do włożenia więcej wysiłku niż zwykle. Tak właśnie było z dalszą drogą na Klimczok, gdzie ruszyliśmy dalej czerwonym szlakiem.

Z Szyndzielni na Klimczok

Szlak z Szyndzielni na Klimczok jest dość popularny wśród skiturowców, których mijaliśmy na trasie raz po raz. Ale nie brakowało też spotkań rowerowych. Jeżeli ciekawi was eksploracja Beskidu na rowerze, zajrzyjcie na bloga Mamba on Bike. Trasa z Szyndzielni na Klimczok była trochę bardziej wymagająca, gdyż mniej osób przetarło szlaki i marsz po śniegu różnił się od dolnych niemal spacerowych partii. Bardzo pomocne okazały się raczki, których zakup polecam każdemu.


Właśnie tu zima pokazywała swoje najpiękniejsze oblicze wśród choinek ubranych jak baletnice w białe śnieżne sukienki. Nie zawsze łatwo było je wypatrzyć w coraz to gęstszej bieli mgły. Po mniej więcej godzinie zbliżyliśmy się do Siodła pod Klimczokiem, skąd resztę drogi pokonujemy szlakiem zielonym / niebieskim. Zaskoczyło mnie, że schroniska wcale nie było stamtąd widać. Spójrzcie zresztą na zdjęcia poniżej – taką mieliśmy widoczność.

Schronisko na Klimczoku ma ciekawą i bogatą historię. Dawniej istniała w tym miejscu chatka myśliwska, a pierwsze schronisko, jakie tu powstało, nosiło nazwę „Klementynówka”. Co zaskoczyło mnie najbardziej? Liczba osób w schronisku – niełatwo było złożyć zamówienie i znaleźć dla siebie miejsce. To świadczy tylko o niezwykłej popularności schroniska na Klimczoku.


Beskidy zimą – czy warto?

Zima w Beskidach wydobywa nieznane oblicze ze znanych miejsc. Na tym właśnie polega uroda zimowej podróży: miejsca znane stają się mniej znane. Wybór miejsca, które się zna z letnich wyjść w góry, to dobry pomysł dla osób, które chcą zacząć górską zimową przygodę. Szyndzielnia i Klimczok zimą to dobra opcja dla zimowych górskich nowicjuszy, do których wciąż się zaliczam. Szlaki na takich popularnych trasach są przetarte, a bliskość schroniska pozwala się ogrzać i nabrać sił. Podczas wycieczki na Klimczok przekonałam się, że Beskidy zimą są atrakcyjnym miejscem nie tylko dla narciarzy. Szyndzielnia i okolice to świetne miejsce na rodzinną wycieczkę, także gondolą (np. na sanki tak jak Frantki Wędrowniczki) czy z czworonożnym przyjacielem (jak Karolina z Love Krowe).

Beskidy zimą – o czym pamiętać?

Dla wielu to pewnie truizmy, ale przypominania nigdy dość. Nieprzemakalne buty trekkingowe i strój na cebulkę to absolutna podstawa. Wybierając się w góry zimą, nawet na łatwiejsze beskidzkie szlaki, koniecznie warto sprawdzić prognozę pogody. Polecam aplikację ICM Meteo z prognozą numeryczną (jej sprawdzalność już nieraz pozytywnie mnie zaskoczyła!). Aplikacja Ratunek pozwoli z kolei wezwać pomoc (nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć, nawet na łatwym szlaku). Oprócz aplikacji Mapa Turystyczna w telefonie warto mieć też papierową mapę. Dodatkowo polecam spakować:

  • raczki i kijki
  • termos z ciepłą herbatą,
  • naładowany telefon,
  • naładowany powerbank,
  • latarkę,
  • coś do jedzenia (czekolada, batoniki energetyczne),
  • dodatkową parę skarpet, rękawiczek,
  • ogrzewacze chemiczne.


Jakie są Wasze ulubione miejsca zimą?
Gdzie warto się wybrać na pierwsze zimowe wędrówki?


Dziękuję za odwiedziny!

Przeczytaj także

Autor: urodapodrozy.blog

Filolog i fotograf amator, podróżuję, szukając piękna. Staram się odkrywać i opisywać miejsca niezwykłej urody.

14 odpowiedzi na “Beskid Śląski – Szyndzielnia i Klimczok zimą”

jeszcze nigdy nie bylam na zimowych wedrowkach, ale bardzo mnie zachecilas ;)))) wyglada wspaniale. Super opis! Pozdrawiam

Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.