Widok na Kitzbuehelhorn

Austria – na narty do Hopfgarten

„Kto raz zasmakuje szusowania w Austrii, już zawsze będzie chciał tam powracać” – wielokrotnie słyszałam od szczęśliwców, którzy na rodzime stoki wracali później mniej chętnie. Czy warto jechać na narty do Tyrolu?

Ziarenko pomysłu na wyjazd do Austrii zostało zasiane kilka lat temu, jednak wciąż mniej lub bardziej ważne „coś” powodowało, że wyjazdy narciarskie kończyły się przeważnie w Wiśle lub Szczyrku, które to ośrodki znamy i lubimy. Jednak aby się rozwijać, trzeba próbować nowych rzeczy, nawet jeśli nasza strefa komfortu krzyczy: nie opuszczaj mnie. Czy poradzę sobie na bardziej zaawansowanych stokach? Jak zareaguje ciało po kilku dniach bardzo intensywnej jazdy? Co, jeśli zabłądzę na rozległych tyrolskich trasach? Jeśli ktoś z Was zadaje sobie podobne pytania lub jest ciekaw, co ma do zaoferowania rejon narciarski Hopfgarten, zapraszam do lektury!


Dojazd do Hopfgarten

Do Hopfgarten ruszamy ze Śląska przez Mikulov, dalej kierujemy się przez Sankt Poelten w stronę kraju salzburskiego, mijając urokliwe Mondsee, które już w trakcie poprzedniej podróży do Austrii zatrzymało mój wzrok. Po ponad 800 km, 7 godzinach jazdy oraz wielokrotnej zmianie krajobrazu z zimowego na wiosenny i odwrotnie docieramy do Hopfgarten w kraju tyrolskim. Im dalej od domu, tym mniej znajomej drapiącej w gardło mgły, a tym samym widoków i oddechów pełną piersią coraz więcej.

Skład: dwoje średniozaawansowanych narciarzy (ja i Łukasz) oraz dwoje prawdziwych narciarskich wyjadaczy (Ania i Sławek), wykazujących wielką cierpliwość wobec przejawów przesadnie wolnej jazdy i ciągłych przystanków na zdjęcia, pełniący dodatkowo rolę przewodników po tyrolskich trasach.


Tyrol, zima w Hopfgarten
Dzień dobry! Tyrolski poranek

Nasza droga do Tyrolu była jednak znacznie dłuższa – zaczęła się tak naprawdę… kilka tygodni wcześniej. Spakowana była walizka, budzik zadzwonił, obwieszczając dzień wyjazdu, i nagle wiadomość: stan klęski żywiołowej w Austrii, zamknięte autostrady, powalone drzewa i wielokilometrowe korki.

Zima 2019 nie poskąpiła śniegu w tej części Europy, na szczęście rozpakowana walizka znów się zapełniła, a my spełniliśmy swoje marzenia o nartach w Tyrolu, mimo że znalezienie noclegu tuż przed feriami austriackimi w lutym graniczyło z cudem. Tyrol z uginającymi się od śniegu drzewami został naszym domem na cztery dni, z których każdy spędziliśmy w innym ośrodku rejonu SkiWelt.


Ośrodek narciarski SkiWelt

To prawdziwy narciarski świat nie tylko z nazwy. Spieszę z odpowiedzią na pytanie, co może zaoferować rejon narciarski Hopfgarten im Brixental:

  • 284 km tras
  • 90 wyciągów narciarskich
  • 9 obszarów narciarskich
  • 81 punktów gastronomicznych
  • Cudne widoki na grań Wilder Kaiser, Kitzbuehelhorn, a nawet Grossglockner.

Gdyby ktoś jednak miał ochotę na więcej (oraz potężne zapasy sił i dobrotliwego szefa, który zezwoli na kilkumiesięczny urlop), to dodam jedynie, że Skiwelt im Brixental jest częścią największego na świecie regionu narciarskiego, z którego można korzystać w ramach Super Ski Card, mając do dyspozycji w sumie 2750 km tras, w tym 3 lodowce. Ta liczba robi wrażenie! Wróćmy jednak do Tyrolu, gdzie po przebudzeniu się w gospodarstwie agroturystycznym, porannym przywitaniu ze zwierzętami i posileniu pysznym regionalnym serem ruszamy na Hohe Salve. Będzie ono stanowiło początek naszej narciarskiej podróży – bo tu jazda na nartach staje się nie tylko rekreacją, lecz także najbardziej naturalnym sposobem podróżowania. Mamy w planach zapoznanie się z pięcioma ośrodkami. Pierwszego dnia warto przy kasach zaopatrzyć się w kieszonkową mapkę ośrodka – przydała się już pierwszego dnia 😉

Tu jazda na nartach staje się nie tylko rekreacją, lecz także najbardziej naturalnym sposobem podróżowania.


Salvebahn, Hopfgarten – tu zaczyna się przygoda!

1. Zoll. Hopfgrten. Brixen im Thale

To ośrodki skupione najbliżej szczytu Hohe Salve (1829 m n.p.m.). W rejonie Hopfgarten przeważają czerwone trasy, jednak i dla średniozaawanasowanych narciarzy znajdzie się coś miłego – dla mnie taką właśnie przyjemnością były zjazdy niebieską trasą nr 24, nie tylko dlatego, że niedaleko, przy odchodzącej odeń czerwonej trasie znajduje się lubiana Stoagrubn’hutte z wyjątkowym wystrojem – szukajcie czarownicy na miotle – to jej znak rozpoznawczy! Jedną z popularnych atrakcji w tym rejonie jest też wioska lodowa Alpeniglu.

2. Scheffau

Poruszając się dalej na wschód, w stronę Kitzbuehel, trafiamy do ośrodka Scheffau. To prawdziwa kraina kanap. Dwie jadą jednocześnie w górę stacji Eiberg, dwie z niej zjeżdżają. Niesamowite doświadczenie dla kogoś, kto do tej pory jeździł głównie w Beskidach. No i te widoki!

3. Ellmau-Going

Przecudne widokowo rejony, aż dziw, że nieoblegane. Przy stacji Ellmau-Hartkeiserbahn stajemy oko w oko z granią Wilder-Kaiser, natomiast Blattlalm w Going zachwyca wznoszącym się nieopodal, stąd doskonale widocznym Kitzbuehelhorn. Gdybym miała wybierać najatrakcyjniejszy widokowo rejon w obrębie ośrodka Skiwelt, tytuł bez zawahania przyznałabym Ellmau-Going. Tu naprawdę niełatwo skupić się na jeździe, bo góry uparcie przyciągają wzrok!

Kitzbuehelhorn




Wilder Kaiser


4. Westendorf

Tytuł ośrodka z najprzyjemniejszymi stokami przyznałabym z kolei Westendorf ze względu na niekończące się niebieskie trasy, które – być może z powodu oddalenia od pozostałych ośrodków – można mieć praktycznie na wyłączność. W Westendorf chmury i śnieg ukryły przed nami widoki. Brak zdjęć, ale nie brak wspomnień i niezapomnianych przejazdów!

Informacje praktyczne

Najważniejsze pytanie, które być może przychodzi Wam do głowy:

Ile to wszystko kosztuje?

Jeśli chodzi o cennik skipassów, to cena zależy nie tylko od sezonu, ale też od wieku – pełny cennik dostępny jest na stronie www.Skiwelt.at. Przykładowe ceny dla osoby dorosłej w sezonie wysokim 2018/2019 (czyli 22 grudnia – 15 marca)

1 dzień:
2 dni:
3 dni:
4 dni:
5 dni:


€ 51,00
€ 99,00
€ 141,50
€ 182,50
€ 219,00




Każdy wtorek od 9 stycznia to dzień mężczyzn, a środa – dzień kobiet, obowiązują wtedy promocyjne ceny. Na tę okoliczność przyjeżdżają całe busiki męskich i damskich ekip (bez obawy jednak, przy tylu kilometrach tras i tak nie doświadczamy tu uczucia przeludnienia).

Zakupy, jedzenie, noclegi

>Chciałabym napisać recenzje z 81 restauracji i punktów gastronomicznych w rejonie SkiWelt, obawiam się jednak, że nawet przy regularnych wyjazdach nie byłabym w stanie odwiedzić wszystkich tych miejsc – skupię się więc na sprawdzonej restauracji
Gasthof Post w centrum Hopfgarten, do której zawitaliśmy pierwszego wieczoru i która wzywała nasze głodne żołądki do ponownych odwiedzin pysznymi regionalnymi posiłkami i przystępnymi cenami.


źródło: http://www.posthopfgarten.com

Czego skosztować w Tyrolu? To powinien być osobny wpis z dziesiątkami zdjęć tyrolskich przysmaków, a na nich: Speckknödelsuppe, rosół z knedlami, Wienerschnitzel (sznycel po wiedeńsku), Kaiserschmarrn (rozerwany naleśnik z musem jabłkowym), Tafelspitz (gotowana wołowina), a na deser – Apfelstrudel, czyli strudel jabłkowy. Mimo usilnych starań fotografowanie posiłków jest nadal moją piętą achillesową, a smakowanie lokalnych specjałów nie zniosłoby poświęceń w postaci ciągłego ustawiania ostrości i doboru kompozycji. Powiem jedno: w Austrii porcje są warte swojej ceny, przy niewielkim głodzie (nie mój przypadek) można nawet rozważyć kupno dania na pół . Koszt zupy z knedlami to ok. 6 €, drugie danie to cena ok. 10-20 €.


Nie wierzę, by ktokolwiek mógł być głodny po tyrolskim obiedzie, gdyby jednak była potrzeba zaopatrzenia się w dodatkowe produkty, to zakupy w Hopfgarten zrobimy w sklepach Spar, T&G, Mpreis czy Billa – wszystkie w pobliżu głównej Bahnhofstrasse. 


Sprawa noclegu to kwestia indywidualna – w Hopfgarten nocleg znajdziemy zarówno w hotelu, jak i pensjonacie czy gospodarstwie agroturystycznym, przedział cen, jak wszędzie i w zależności od preferencji, jest szeroki. Nie zamieniłabym jednak naszego gospodarstwa na uboczu i takich widoków o poranku na nic innego…

Narty w Tyrolu – warto?

Nie mając doświadczenia jazdy poza Polską miałam kilka obaw, jednak teraz mogę powiedzieć, że każdy – i bardziej, i mniej zaawansowany narciarz, znajdzie w Hopfgarten stok dostosowany do swoich umiejętności. Rozległe, szerokie trasy, szkoły narciarskie, atrakcje dla dzieci, punkty widokowe i cudowne otoczenie Alp czynią to miejsce idealnym na kilkudniowy urlop.

Dużo dobrego może się wydarzyć poza strefą komfortu, prawda?

Uroda Podróży blog

Dziękuję za odwiedziny!
Pozdrawiam,

Beata

Może Cię też zainteresować:


8 myśli w temacie “Austria – na narty do Hopfgarten”

    1. 7 lat temu, gdy zaczynałam jeździć, też nie podejrzewałam, że trafię do Tyrolu… ale myślę, że i mnie ciekawość widoków zaprowadzilaby tam także bez nart ☺️ Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam cieplutko ☺️

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s