Islandia: Reykjavik i Złoty Krąg

Islandia i Reykjavik – co w nich tak przyciąga? Islandia jest jak rasowa zołza. Gotuje się w środku, w każdej chwili zdolna wybuchnąć. Ale pokazuje twarz pełną spokoju, a może nawet monotonii i nudy. I daje tyle, ile sama chce. Uwiedzie przebłyskiem słońca zza chmur i namaluje Ci tęczę przy wodospadzie… żeby za chwilę rzucić w twarz żwirem i wiatrem, dosłownie zapierając dech. Jest lód i jest ogień. Więc jest chemia. 

Kolory Reykjaviku  

Po powrocie z Islandii czegoś brakuje. Woda w kranie nie pachnie siarką, a ludzie na ulicach nagle wydają się bardziej szarzy od listopadowego nieba. Reykjavik za to, na przekór ciemnościom polarnym, pełen jest kolorów.


Reykjavik

Tęczową ulicą biegnącą od kościoła Hallgrimskirkja spacerują ludzie o czuprynach prawie tak samo kolorowych. W piątkowy wieczór obowiązkowo w eleganckich koszulach i skórzanych kurtkach ruszają z piwem i papierosem w ręce na tradycyjny islandzki obchód po knajpkach. Jedna z Polek poznanych w kawiarni w Reykjaviku mówi, że tu nikt się niczemu nie dziwi „bez względu na to, czy spacerujesz ulicą wytatuowany od góry do dołu, czy z dwoma facetami za rękę”. Dziwią się jedynie turyści na widok skąpo odzianych Islandczyków i szczelnie poowijani we wszystkie przywiezione w bagażu podręcznym polary i szaliki, ruszają przez miasto kolorowych domów i murali.

Przeczytaj także: Co spakować na zimowy wyjazd


Ulice Reykjaviku

Ceny w Reykjaviku 

Reykjavik to jedna z tych stolic, które lubi się od razu. Jest jak fajna kumpela, z którą można gadać do późna w nocy w piżamie i bez makijażu… ale z kieliszkiem najdroższego wina w ręce. Czy faktycznie w Reykjaviku jest tak drogo? Niestety tak i prawdopodobnie najtańsze i najlepsze, co można zamówić do jedzenia w stolicy Islandii, to osławione hot dogi. Cena hot doga to ok. 500 koron islandzkich (ISK). Jagnięca parówka w grillowanej bułce nie smakuje jak fast food, co może być wystarczającym powodem do zachwytu. 500 koron szybko staje się cenowym punktem odniesienia i zaczynamy przeliczać wszystko na hot dogi. Lopapeysa, tradycyjny islandzki sweter z owczej wełny (podobno wiatroszczelny i nieprzemakalny)? 56 hot dogów, czyli jakieś 800 złotych. W second handach  o połowę hot dogów mniej.

No dobrze, wróćmy do jedzenia. Co innego zamówić, by tanio i smacznie zjeść w Reykjaviku, odhaczając jednocześnie punkt pt. “Spróbować tradycyjnego lokalnego dania?”. Na Islandii polecam skosztować tamtejszych zup. Cena ok 1500-2000 ISK (ok 60 zł). Zazwyczaj obowiązuje darmowa dolewka, a porcje podawane są z wyśmienitym islandzkim chlebkiem. 



Gdzie zjeść w Reykjaviku

Salka Valka – Fish and more 

Icelandic Street Food  

Reykjavik – co warto zobaczyć? 

Zanim jeszcze ruszymy południowym wybrzeżem, by odkrywać islandzkie skarby, odwiedzamy miejsca z listy “do zobaczenia w stolicy Islandii”. Nie sposób przeoczyć kościoła Halgamaskirkja, jednego z najwyższych budynków nie tylko w Reykjaviku, ale też na Islandii (zdjęcie wyżej). W dzień trochę niepokoi swoją surowością, w nocy prezentuje się naprawdę pięknie.

Gdy pojedziecie na czarną plażę Reynisfjara, szybko odnajdziecie inspirację architektoniczną w postaci skalistych naturalnych rzeźbień. Inspirację naturą łatwo odnaleźć też w innym miejscu, które koniecznie trzeba zobaczyć w Reykjaviku. Sala koncertowa Harpa znajdująca się przy Starym Porcie, składa się ze szklanych bloków, przypominających naturalne bazaltowe formacje, Jej projekt budził kontrowersje wśród mieszkańców, jednak ponoć powoli budynek zyskuje ich akceptację. 


Harpa
Harpa

 Placyk przed budynkiem wypełnia ciepła woda, a dookoła unosi się lekko wyczuwalny, ale wszechobecny na wyspie lodu i ognia zapach siarki. Pobliski Stary Port z widokiem na masyw Esja to kolejny punkt na trasie, którego z pewnością nie przeoczymy.


Stary Port Reykjavik
Staw Reykjavik

Spacerując po stolicy, trafiamy też nad staw miejski, gdzie żyje mnóstwo ptactwa. Mieszkańcy bardzo cenią to małe i niepozorne miejsce. Reykjavik pełen jest muzeów, księgarń i ciekawych miejsc do zobaczenia. Z tych, których nie udało się nam zobaczyć na pewno trzeba wymienić ogród botaniczny i plażę geotermalną Nautholsvik.  


Przy porcie, Reykjavik

Reynisfjara i Złoty Krąg 

Wyjazd na Islandię na weekend lub 3-4 dni to idealny czas, by zwiedzić południowe wybrzeże, na którym zlokalizowane są najbardziej znane atrakcje. W pobliżu Reykjaviku znajduje się tzw. Złoty Krąg (The Golden Circle). To kilka łatwo dostępnych, zlokalizowanych w stosunkowo niedalekiej odległości unikatowych przyrodniczo miejsc, które warto odwiedzić na Islandii. W trakcie podróży z Reykjaviku wynajętym samochodem poruszamy się po tzw. Ringu, czyli drogą krajową nr 1.  

Czarna plaża Reynisfjara 

Zaczynamy od miejsca z naszej listy, które jest położone najdalej na wschód, ok. 188 km od Reykjaviku. Wydawać by się mogło, że dotarcie tam nie zajmie dużo czasu. Jeżeli wziąć jednak pod uwagę szybko zapadający w zimowych miesiącach zmrok, ograniczenie prędkości do 90 km na godzinę oraz silny wiatr, droga na Reynisfjarę jest jak z piosenki Myslovitz. Nie jest długa, tylko długo trwa.


Drogi w Islandii

Jedziemy przez rybackie miasteczko Hella do miejscowości Vik i Myrdal (isl. bagienna zatoka) Po drodze mnóstwo przeszkadzaczy w formie uroczych, okrąglutkich od nadmiaru wełny owiec i pasących się kucyków islandzkich.

No i widoki, które nie pozwalają skupić się na drodze – mijamy między innymi groźnie wyglądające klify Dyrholaley. Gdy docieramy do Reynisfjary, biorę sobie do serca rady dotyczące parkowania samochodu tak, by wiatr nie urwał drzwi. Potem staram się je otworzyć, siłując się z podmuchem.

Parking jest bezpłatny, ale przyjeżdża tu mnóstwo turystów, więc domyślam się, że w szczycie sezonu prędko się zapełnia. Sama okolica jest znana z największej rocznej sumy opadów na Islandii, a turystów przestrzega się przed wchodzeniem na bazaltowe kolumny przy plaży i zbliżanie się do wody. Reynisfjara jest równie piękna, co niebezpieczna. To nie Bałtyk, gdzie można bawić się w niewinne gonienie fal.


Reynisfjara
Reynisfjara
Fot. Gosia
Reynisfjara
Reynisfjara

W historii miały tu miejsce wypadki śmiertelne, nawet przy dobrej pogodzie i warunkach. Sama plaża przyciąga codziennie setki turystów widokami jak z czarno-białej pocztówki. Reynisfjara jest uważana za jedną z najpiękniejszych plaż na świecie, ale niełatwo to piękno uwiecznić na zdjęciu. Gdy tylko odwracamy twarz w stronę wody, w naszą stronę, niesione wiatrem, lecą tysiące kamyków. Ranią policzki i wpadają do oczu. Można je znaleźć zaplątane we włosy jeszcze długo po wizycie (walce?) na plaży. 


Reynisfjara

Po zmaganiach z wiatrem przyjemnie jest schronić się w restauracji Black Beach Restaurant i spróbować rosołu na baraninie (cena ok. 1900 ISK). 

Wodospady Skogafoss i Seljalandsfoss 

Islandia to także kraina wodospadów. Wracając z Vik i Myrdal w stronę Reykjaviku, odwiedzamy mijane przez nas wcześniej wodospady Skogafoss i Seljalansfoss, których zdjęcia znajdziemy w każdym przewodniku. Pierwszy z nich, wodospad Skogafoss jest położony w miejscowości Skogar niecałe 34 km od plaży Reynisfjara. W języku islandzkim jego nazwa oznacza “Leśny wodospad”, co zaskakuje, biorąc pod uwagę, że na Islandii lasów jest trochę więcej niż w Polsce gejzerów :). Sam wodospad opada pojedynczą kaskadą z wysokości 62 metrów, co czyni go jednym z bardziej pokaźnych na wyspie lodu i ognia. Po prawej stronie wodospadu poprowadzono schodki, które umożliwiają podziwianie go z góry. Przy wodospadzie Skogafoss często można ponoć zaobserwować podwójne tęcze, a wielu łowców zorzy wybiera się tam na nocne polowanie na światła północy.  


Skogafoss

Kolejny na naszej drodze to oddalony o kolejne 29 km wodospad to Seljalandsfoss, spadający 60-metrową kaskadą. W pobliżu wodospadu są wyznaczone ścieżki spacerowe, można więc obfotografować go z każdej strony. Tu jak wszędzie trzeba jednak uważać, bo w pobliżu wodospadów ze względu na wilgotność jest dużo bardziej chłodno i ślisko. Wiele osób zaopatruje się w specjalne peleryny, które skutecznie powstrzymują zimną bryzę, chroniąc ubranie. Parkingi w pobliżu atrakcji na Islandii są z reguły bezpłatne, jednak za parking przy wodospadzie Seljalandsfoss trzeba zapłacić ca cały dzień 700 koron islandzkich (prawie dwa hot dogi). 


Seljasandfoss

Wodospad Gullfoss 

Gdybym miała wybrać jedno miejsce, dające wyobrażenie o potędze islandzkiej natury, byłby to wodospad Gullfoss na rzece Hvita. Złoty Wodospad: to jedna z głównych “atrakcji” Złotego Kręgu, choć przyznam, że słowo “atrakcja” w odniesieniu do islandzkiego piękna nie do końca oddaje jego charakter. A tu mamy także do czynienia z potężną siłą, chronioną od wieków przez mieszkańców. 


Gullfoss
Wodospad Gullfoss

Wodospad Gullfoss nie jest może najwyższy, ale opada dwiema imponującymi kaskadami. Gdyby wybudować tu elektrownię wodną, udałoby się pewnie pozyskać mnóstwo energii, jednak Islandczycy chronili i chronią nadal swoje bogactwo naturalne. Widać to w sposobie promowania tych miejsc, w zabudowie, która w nich powstaje.  


Gulfoss
fot. Gosia
Nad wodospadem Gulfoss
Gulfoss

Obszar geotermalny Geysir 

Geysir to ta cieplejsza twarz islandzkiej zołzy. Po odwiedzeniu wodospadu Gulfoss, przy którym ręce grabieją nawet w dwóch parach rękawiczek, przyjemnie poczuć na twarzy powiew letniego siarkowego powietrza.


Geysir

Już z oddali widać otoczony wianuszkiem turystów gejzer Strokkur, znajdujący się nieustannie na celowniku aparatów i telefonów komórkowych. Gejzer Strokkur wybucha co ok. 5-10 minut, wyrzucając wodę na wysokość nawet do 35 metrów. Warto mieć go jednak na oku, bo czasem po jednym pokazie mocy funduje niespodziewanie kolejny. Zaobserwowałam u siebie i innych dziwne uzależnienie od chęci uchwycenia jak największej ilości wybuchów.


Geysir

W pobliżu znajduje się gejzer nad gejzerami, czyli Geysir. To od niego właśnie pochodzi nazwa gejzer, a gjosa oznacza po islandzku “wybuchać”. Dziś Geysir jest nieaktywny, ale w przeszłości wyrzucał wodę na wysokość ok. 80 m. Po obszarze geotermalnym prowadzą nas wyznaczone ścieżki i co mnie zaskakuje – nie ma tu żadnych krat, barierek. Przy każdym gejzerze lub innej gotującej się niepozornej wydawałoby się, kałuży umieszczono tabliczkę z ostrzeżeniem, informacją o temperaturze wody, a każda bulgocząca toń jest po prostu ogrodzona sznurkiem.  


Geysir
Geysir

Więcej informacji: www.geysircenter.com 

Krater Kerið  

Krater Kerið znajduje się ok. 46 km od obszaru Geysir przy drodze nr 35. To miejsce, o którym nie pisze się tak wiele jak o pozostałych punktach Złotego Kręgu. Warto uwzględnić je jednak w swoich planach i pospacerować po ceglastoczerwonych wzniesieniach.


Kerid
Kerid

Krater Kerið powstał ok. 3000 lat temu – na jego dnie znajduje się wulkaniczne jezioro, które nigdy nie wysycha. Turkus wody i czerwień pasków tworzą artystyczną kompozycję, trochę na przekór szaremu niebu.


Kerid

Islandczycy nie tylko chronią naturę, z którą są bardzo związani. Wśród wulkanicznych piasków i wodospadów często organizują koncerty i festiwale, a okolice krateru Kerið także przy okazji różnych wydarzeń pełniły funkcję naturalnej hali koncertowej.  Wstęp na obszar krateru jest płatny i wynosi 400 ISK.  

Ośrodek kąpielowy Fontana  

Czym byłaby wizyta na Islandii, gdyby nie rozgrzewająca kąpiel w jednym z niezliczonych ośrodków spa? Wstęp do bardziej znanych, jak Blue Lagoon, to koszt ok. 45 euro, inne z kolei są… całkowicie bezpłatne, Na przykład opuszczony, stary basen Seljavallalaug czy tzw. Secret Lagoon. Ośrodek Fontana to dobry wybór, jeżeli jesteśmy w pobliżu Złotego Kręgu i chcemy zostawić sobie odrobinę koron islandzkich np. Na wieczorne wyjście na miasto. Ośrodek Fontana w Laugarvatn to nieduże, spokojne miejsce położone nad jeziorem o tej samej nazwie. Cena: 2800 ISK za dzień. Znajduje się tu spa geotermalne, czyli sauny z naturalną parą z ziemi (zapach, nie inaczej, siarkowy) oraz kilka basenów z wodą o temperaturze ok. 36-40 stopni. Po wietrznych przygodach, zimnie i zmaganiu z islandzką pogodą to miejsce daje prawdziwy spokój. Zanim skorzystamy z basenów pracownik obsługi mówi nam, że przed kąpielą, z szacunku dla przyrody, należy umyć całe ciało. O zgrozo, bez stroju kąpielowego. Islandczycy mają sporo zdrowego dystansu do turystów, którzy przeżywają przy tej okazji różne rozterki emocjonalne. Komentarzem niech będzie ustrzelona w jednym ze sklepów kartka pocztowa. 


kartka pocztowa Islandia

Islandia – czy warto jechać? 

Szaro, nie ma słońca, zimno, wieje. W sklepach drożyzna, a woda w kranie dziwnie pachnie. W dodatku na drogach ograniczenia i nie da rady jechać szybciej niż 90 km na godzinę. A jednak jest chemia, jest iskrzenie. Dlatego pytanie o to, czy warto jechać na Islandię, jest dla mnie tak naprawdę pytaniem: kiedy uda się tam wrócić? Więcej praktycznych informacji na temat podróży, cen, tego, co spakować na Islandię, już niebawem w kolejnym wpisie: Islandia praktycznie!

Przeczytaj także:

Uroda Podróży blog

Dziękuję za odwiedziny!
Pozdrawiam,

Beata

Więcej zdjęć:

7 myśli w temacie “Islandia: Reykjavik i Złoty Krąg”

  1. Niesamowita wyspa. Nie dziwię się, że pierwszy drakkar wikingów, który do niej dopłynął był zauroczony jej majestatem (tak było wg. legend). A ten krater, Kerið, to po prostu majstersztyk. Gratuluję pięknych zdjęć i udanej wyprawy!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s